sama się zaspottuje. standardowo. sobota. 9:00. niestandardowo podwójne, nie podłużne. standardowo komputer (soboty zawsze były komputerowe). niestandardowo: obłożona książkami (naprawdę miałam powód przyjechać).
tak, jest parę rzeczy do zrobienia, trzeba było wracać. zresztą buw o tej porze roku akademickiego jest najpiękniejszy. prawie brak ludzi (przede mną dwa wolne podwójne, widział to kto jeszcze parę dni temu takie cuda?). prawie brak powodów do wychodzenia na przerwę (tylko ta kawa około 10:00, żeby w końcu złapać rozruch, bo początki zawsze są trudne).
_
popatrzyłam. doszłam do jakiś niewymownych wniosków. nawet niektóre przybrały jakieś formy zdań. nawet może je zapamiętam, bo ta dziwność rozumiana jako brak zrozumienia dla motywacji to dużo bardziej uniwersalna kategoria niż kropka otwarta. a zgoda na brak zrozumienia z kolei byłaby kolejną wspólną (omijam bardzo dużo słów, jakby samo "wspólną" było wystarczającym do zrozumienia kluczem, jakby samo "niż" stanowiło wystarczająco wyraźne zasygnalizowanie tego co z czym ja w ogóle porównuję).
no i tak, no właśnie, no... no tak... to ja sobie zostawię w głowie na jakąś lepszą okazję to wszystko co się spostrzegło. podobno mogę być z siebie zadowolona, także lepiej nic nie mówić, bo zawsze jest ryzyko, że (ja wiem jakie jest ryzyko, kiedy się wypowiada, więc nie muszę przecież dopisać tego zdania do końca). w każdym razie ok, sp-ok-o, oko, sp-ostrzeżenia, zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz