Wstałam o piątej trzydzieści, stwierdziłam, że idę po śniadanie, wyszłam, okazało się, że o tej godzinie sklepy są zamknięte, więc zrobiłam półgodzinny spacer po Mirowie, to prawie jak Mironowie, wróciłam.
Wyszłam i byłam szczęśliwa, zadowolona z rzeczywistości, słuchałam the kooks, chociaż ja też ich nie lubię w sumie, ale mają w sobie coś takiego naiwnego, także dobrze się do nich idzie w nastroju zaufania do losu, i śpiewałam pod nosem, pomyliłam autobusy, a to robię, gdy jestem czymś wielce zaabsorbowana, dojechałam jednak do celu, nadal w tempie żwawym, z rezonem i ogólnie entuzjazmem, chociaż miałam inne słowo.
Na miejscu nie dość, że nie wiedziałam gdzie się podziać to było mi wstyd (i've always been good kid, it's time to stop, just drop it, just leave it, stop, let, go powiedziane tonem rytmicznym i pełnym przekonania trzydzieści razy na trasie norblin - chłodna o piątej parę dni temu).
Następnie ominę kluczowy moment, ponieważ polegał on na moim głębokim rozkminianiu niemalże cały czas o co mi właściwie chodzi - bezwnioskowo.
Potem rozkminianie wewnętrze zmieniło się w rozkminianie zewnętrzne.
Tak, zgadza się, jestem coraz niżej w skali samopoczucia.
Kryzys. Przesłanki bardzo racjonalne emocjonalne. Reakcja zbyt emocjonalna wewnętrznie.
Autobus. Wytrzymałam dwa przystanki. Stwierdziłam, że albo zaraz złamie sobie rękę, albo będę po prostu iść. Tamka - ale prawą stroną - Świętokrzyska w ryk - ale lewą stroną, przez Świętokrzyską na przełaj już bez ryku, Emili Plater, odkrycie koszernego falafla - vide zdziwy /das ist link/ i chwilowe polepszenie kondycji psychicznej przez natknięcie się na hsm i tym samym potwierdzenie własnej marności.
I myśl - pójdę spać. Po prostu pójdę spać i nie będę myśleć. "Pomyślę o tym jutro" i pojutrze, i każdego kolejnego dnia. O tym, jak różnie się zachowuje i dlaczego nie umiem zachowywać się tak jakbym chciała przy 'poniektórych'. O tym, jaka jestem nieszczęśliwa z powodu bycia asią, a nie pe. O tym, jak to nie umiem znaleźć od dzieciństwa, haha, bez disneya nie ma dzieciństwa, także od młodych lat, złotego środka. Jak się łatwo uzależniam. I wiązanka innych samostękań.
Także dziś pora na sen.
1) jakbyś nie mogła zasnąć możesz jednak napisać ze mnie pracę bo ja się zajmuję odświeżaniem usosa.
OdpowiedzUsuń2) będę mówić 'pe', obiecuję. chociaż naprawdę w tym roku wolę 'asia' ;)
3) i proszę Cię, żadnych kryzysów. zresztą, te wszystkie wyjazdy teraz odsyłają w stan zawieszenia, do problemów wrócisz we wrześniu :)
4) <3
czasem mam wrażenie, że dorasta się, pracuje się, zarabia i ma się życie tylko dlatego, żeby móc chodzić do psychoanalityka.
OdpowiedzUsuńto moje największe marzenie.
zajebiste miejsce do chodzenia, Emilii Plater, zaliczyłam tam spacer pod tytułem "pierwszy dzień nowego życia".
Widzę, że zaliczasz takie spacerowe nocne z rozkminy jak ja, ale to chyba żadna nowość.
OdpowiedzUsuńMoja sinusoida emocjonalna mnie rozpierdala, niech się coś w końcu wyjaśni, bo też będę musiała odwiedzić jakiegoś psycho-anal-ityka.
Trzymaj się i wracaj, piszę setny raz. A jak się uda, to spotkamy się w UK w jakiś weekend, albo dwa, albo trzy, albo pięćset. W końcu to tylko jakieś 200km.
Te, wracam jutro <3 ;]
OdpowiedzUsuń