niedziela, 24 kwietnia 2011

daty, daty, kolejne daty, jakby nie można inaczej

(...) bo to wszystko miało trwać najwyżej pięć lat a może mniej (...) choć się zmienił cały świat - jesteśmy zawiruje jeszcze raz - będziemy (...) w czas zły i niepogodę, śmiech, śmiech szedł z nami w drogę (...) czyż ktoś im rzekł, że lat bieg (...) co z czasu kpi co nie ustoi w miejscu zbyt długo (...) ona co pierwszą jest potem drugą (...) ten szczęsny czas (...) ta para skrzydeł zwiniętych w nas (...) chwytać myśli nagłe, jasne (...) rzadką papkę - ludzkich miłości (...) wpadnij Pan nocą, wieczorem z rana na najkrótszy z krótkich milczący szept (...) bo my umieramy trochę bez Pana (...) wpadnij Pan choć na pół papierosa na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept (...) my tu żyjemy proszę Pana (...) przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy (...) o ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi (...) wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie (...) wysłuchaj innych (...) unikaj głośnych i napastliwych (...) porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie (...) niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości (...) wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu (...) bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa (...) niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu (...) bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa (...) przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości (...) rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu lecz nie dręcz się tworami wyobraźni (...) wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności (...) obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny (...) jesteś dzieckiem wszechświata (...) masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze (...) tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje (...) czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą (...) przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat (...) bądź pogodny (...) dąż do szczęścia (...) a ja jestem (...) na zakręcie choć gdybym chciała bym się urządziła (...) wystarczy żebym była mila (...)

tęsknię za swobodą wygłaszania wielkich słów z poczuciem ich absolutnej prawdziwości. 

czwartek, 21 kwietnia 2011

gwałt na mózgu.

to ist na samotność, kiedy się tak wiele myśli, i wszystko do siebie 
o gwałcie na mózgu, tak jakoś się nasuwa ton to słowo to spojrzenie i
onomatopeja jebs w mózgogwałcie się znajduje i  

nie było tak wiele, to nie to co sercogwałt,
tamten przy pierwszym spojrzeniu - sercogwałt, nie powiem, że nie,
wcześniej również, a i potem, bo jadę na emocjach, my postromantycy,
także byłby czymś na kształt wyjątku regresu postępu dialektyką oświecenia,
bo to nie serce już nie wiem jak to nazwać,
oprócz tego neologizmu, który mi się wbił 
i nie chce uciec, dopóki go nie zapiszę,
zapośredniczone pragnienie mądrości, że tak się wyżalę, a co, 

nie jest źle, kiedy się jedzie do domu, nie jest źle,
gdy się już w nim jest, kiedy coraz to 
bądź się z sobą nieźle czuje, bądź się orientuję,
że czuję się nieźle i wtedy wiem, że to błąd, 
bo jakże to coś takiego jak ja mogłoby się czuć ze sobą nieźle
i wtedy - onomatopeja jebs - 
spadek w źlesięodbieranie, 

ale najlepsze, to najlepsze, że nieistotne to zbyt, 
samotność, ale to już zapisałam,

a co zabawne, to to, że w głowie ja mam i jestem tym wszystkim naraz
smak życia i nią i nim i nią kojarzyć dalekie fakty
i dodatek z nią, bo nią też, bo zdanie, chybił czytał i oczywiście trafił
i ta potrzeba poszukiwania google narzędzie poznania 
być dla siebie najważniejszym tym nie jestem
tworzyc siebie z skrawków innych to ja
i tak każdy cytat do siebie bo tu same cytaty

szukam boga. Boga.  

środa, 20 kwietnia 2011

30 minut...

także mam mnóstwo czasu. 'mamy całą wieczność a nawet dzień dłużej'. cholera wie, co mieliśmy na myśli powtarzając to zdanie jak mantrę 7 lat temu na okrągło. a może 6, jakie to ma znaczenie? jasne, że nie ma. grunt, że miesiące mijają tak prędko, że nie ma czasu ich liczyć, że nie zauważa się upływu czasu skumulowanego, chociaż pojedyncze półtoragodziny wleką się i wloką się. zwłoki.

także, co ja chciałam. że doświadczenie 'pies' zakończone spektakularnym sukcesem w postaci 'chyba będę za nim tęsknić' a zarazem 'jak dobrze, że dzisiejszy wieczór spędzę bez myśli - czy to już by chciało wyjść, czy mogę poczekać'. że chcę i szukam spokoju. ale mam z sobą lapa, torbę z pierdołami oraz worek z dwoma książkami i kilogramem cukierków dla H. (nikt nie zgadnie, że chodzi o Hortensję!) i kurtką, także spokój to ostatnia rzecz, którą w tej konfiguracji znajdę. 

potwierdzone empirycznie - mam problem z odczuciami. Odczucia to ta kategoria wrażeń, która wynika z pracy zmysłów. Problem - średni poziom identyfikacji z własnym ciałem. Nie zrozumienie dla jego go rozumienia.  

brak mi konsekwencji, ni to wielkie litery, ni małe, nie wiadomo co ze znakami przestankowymi, cofam gdy nie napiszę przecinka przed którąś z form zaimka 'który'. 

i że wysłowiłam potrzebę bycia wszystkim i coraz lepiej ją dzięki temu poznaję. Być wszystkim, wszystkiego spróbować, móc wszystko, a w obliczu ograniczeń poddać się i konsumować namiastki miast orginału. ssie to nieco. z sali wysypują się starsi studenci. ci już nie wyglądają jak najgorsze łobuzy, może coś im do głowy wbił ten aparat opresji. opresja depresja presja kompresja... sesja? 

i zwierzenie osobiste. nie, nic dotyczącego konfiguracji, ci którzy pomyśleli, że coś o konfiguracji (to taki eufemizm na związek, nie ja go zastosowałam, ja się do niego dostosowałam) byłoby osobiste powinni mnie wyzwać na rozmowę, bo coś chyba straciliśmy żeśmy kontakt, do rzeczy, zwierzenie osobiste. egzamin ustny z hsmu, ten najgorszy, najtrudniejszy, polany na sto procent w pierwszym terminie - jaram się. zajebiście się jaram. naprawdę, myśl o siedzeniu na tym egzaminie: jaram się. myśl o niewiedzy na zapadłe pytanie /cisza/: jaram się. myśl o niezdaniu: nie, że się jaram, bo wychodzę z założenia, że go nie zdam, ale... nie no, nieco się jaram. gierka językowa dla ismu, czyli dla nikogo w tym przypadku: będzie co bóg da. a ja się pojaram. 

a - ostatni akapit stanowi gwiazdkę dla dwóch ksiązek z akapitu drugiego.  

czwartek, 14 kwietnia 2011

12 minut.

mam 12 minut zanim wybiegnę. i naprawdę nie wiem co napisać. bo naprawdę nie dzieje się nic. właściwa perspektywa i tak właśnie się widzi. ale nieco opowiem.

złapałam dziś schizę w postaci straty około godziny z życia. teoretycznie wyruszyłam stąd o 7:35. Około 8:45 znalazłam się o piętnaście minut drogi stąd. 55 minut zniknęło. wiem, że wsiadłam do tramwaju, przewijałam początki piosenek turnaua szukając natężenia świadomości, po czym wysiadłam i doszłam do celu. drugi raz w życiu naprawdę nie wiem, co się ze mną działo. mogło stać się tak, że miałam budzik ustawiony na godzinę później niż powinnam mieć. ale nie przemawia do mnie ta wersja wydarzeń. zostało mi 8 minut. keep everything under control.

wczoraj czytałam descartesa, jakże lepiej to brzmi niż kartezjusza. w każdym razie - to miłe uczucie. takiej jasności umysłu, takiej przejrzystości, takiego logicznego toku wywodu.

wątek spersonalizowany: pod wpływem (lęk przed wpływem) zaczęłam rozmyślać nad koncepcją prowadzenia hotelu. i w gruncie rzeczy muszę się przyznać, że mogłabym zawłaszczyć to marzenie również na własny użytek. nieco mamma miowo to sobię wyobrażam. 

i kończąc, gdyż 4 minutes (to save the world) left, to bawi mnie to, że napisałam i zostałam odpisana do i od E. B.-B., że napisał do mnie A. K., że napisałam i odpisała mi K. M. (publiczne gratulacje vol. 2!), że napisałam do M. K. - F. i nic. milczenie. ironizując ten parszywy los, trza by się zanoreksić, co nie? powinnam to skasować. naprawdę, powinnam to zbackspacować. została minuta i dzwoni telefon. nie kasuje.