not what was last summer not who was in the spring cause not what was last september and don't wear the same robes in may we know we shouldn't do it but we do it anyway we know we might regret it but it seemed ok but you don't pull strings cause a better man moving on to better things
jako, że jestem dziś głównie niewygodnym ciałem, dusza poszła już do piekła ('maksymalnie!') się przyzwyczajać, to przepełnia mnie dosłownie i w przenośni (tudzież nosi mnie!) pieprzony naturalizm (nie mylić z równie pieprzonym hedonizmem). jestem paskudnie wulgarna w myślach, bo wyklinam i przeklinam cały ten niewieści żywot, który nie zwiastuje (zwiastowanie, niepokalane poczęcie i w ogóle ironia chrześcijańska - nowe pojęcie!) nic dobrego, prócz sterty potencjalnych możliwości nie do wykorzystania (to mi się z czymś kojarzy, ale już sama nie pamiętam z czym). do rzeczy. w każdym razie skrajne rozbicie (rozpłynięcie), płacz bezpowodny z tak zwanym uśmiechem na ustach (grymasem), a to wszystko przez pieprzony naturalizm.
słowo wyjaśnienia rozbicia dokonane, to teraz do rzeczy. cytat wiadomo, pomieszany, usunięte wszystkie pionowe kreski (to taka metafora na wielkie i), właśnie mi się skojarzyło - to liczenie dni przez Robinsona poprzez kreślenie pionowych kresek było jednoczesnym potwierdzaniem własnej podmiotowości, czaisztie to? Byłam w akademiku! Pierwszy raz od niemal jednej piątej wieku. A odnosi się (odnajduje się wątek cytatu) do charakteryzującego żywot mój podniebny (żeby tak do Radomia - Radom nową Moskwą, ale bez zmartwień, to wszystko można by racjonalnie wyjaśnić, Warszawa jest podradomiem), w każdym razie postępującej zgody na zmiany jako nic sprzecznego. wszystko się mieści w pustce mego infernoducha.
prawdę mówiąc chciałam tylko zapisać te wszystkie piękne słowa. podkreślę teraz sformułowania klucze. i co teraz. teraz, proszę Ciebie, wracam do martina, friedricha, michela i sørena. bo nieźle będzie dokonać żywota z kserówkami w ręku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz