nie wiem. mogę przysiądz, że rzekłam śpiąc. także dominanta zdobywania wiedzy (i umiejętności!) opiera się na paradygmacie niewiedzy.
od tego momentu notka staje się czytelnie zapisana:
BUW dla nocnych marków - klik! - stał się everestem moich marzeń. a już myślałam, że nie może być lepiej. I zrozumiałam dlaczego w toalecie na dole jest prysznic!
Z postanowień noworocznych: poznam p. prof. A. B.-R. i nie zapytam jej, jak odkraja natkę (klik! - choć nie polecam, tylko po prostu tłumaczę do czego nawiązuję).
Moratorium psychospołeczne, przedzamknięcie i tożsamość negatywna stały się wiedzą zinternalizowaną ('google it').
Od tego momentu znów strumień samoświadomości:
I już mi się marzy posesja. Swobodna Warszawa do zwiedzania. Żeby tak móc się pogubić w mieście. Flaneur mnie rozsadza od środka. Miasto ideologia, którą mogę zbudować z i w marszu. Kryjówka przed smutną, nieludzką przyrodą ożywioną (nieożywiona inną kwestią), przed ludzkimi ludźmi, przed smąsamym, przed ciszą, przed brakiem wyboru. Wyzwanie. Teren łowiecki. Miasto to skarbiec, z którego trzeba nauczyć się czerpać.
Parafrazując miasto to ja. Państwa miasta. Państwo niespecjalnie miejscy, bardziej zamiejscy. Tak raczej to bywa, podobno, gdy zaspokoisz swoje potrzeby podstawowe, to pragniesz od miasta uciec. Tego mnie na socjologii nauczyli.
Dobrze, że dodali, że każdą teorię socjologiczną można obalić psychologią. Nie poczuję się ze sobą za dobrze, że udaje mi się być wyjątkiem, skoro to wyjątek skodyfikowany.
klik! Dobra, czas miść.
też chce BGUMKa w nocy!!!
OdpowiedzUsuńhaha, już chciałam lajkować Twój komentarz ;d
OdpowiedzUsuńja też chcę. póki jeszcze mam. ale niech przywrócą możliwość siedzenia w wolnym dostępie, chociaż w piątki.