czwartek, 30 grudnia 2010

2010.

not that sure whether'd like to have it all written down. 

Dobra klamra kompozycyjna 2010. Rok temu, to ja się głowiłam, czy zadzwonić. Dziś nieodebrałam połączenia. Unintentionally, but still. Można by stwierdzić, że to po prostu tendencja. Predyspozycja do danego modelu zachowania. 

ale prawdę mówiąc, naprawdę, najważniejsze jest to, co zostaje. głęboki oddech przed bramą, zakładanie rodziny z kaloryferem, potrzeba obracania głową, kiedy się jest na moście. takie drobiazgi. 

a zmiana daty rocznej chyba przestaje cokolwiek znaczyc, w obliczu 'nieuchronnego końca naszej cywilizacji'. Though: 
 
tyle było dni do utraty sił
do utraty tchu tyle było chwil

pamiętnik z powstania warszawskiego obmapywanie europy aameryka ostatnie wiersze niby ja o poezji białoszewskiego język poetycki mirona białoszewskiego teatr osobny donosy rzeczywistości wiersze bolesława leśmiana zawał było i było mylne wzruszenia rachunek zachciankowy oho pisanie białoszewskiego małe iluminacje o wierszach mirona białoszewskiego chamowo poezja polska w latach 1939-1968 pokój jakuba notatki z podziemia jasny słoneczny poranek iluminacje sezon w piekle raport z oblężonego miasta i inne wiersze dżuma dwa eseje mit syzyfa artysta i jego epoka obcy sklepy cynamonowe sanatorium pod klepsydrą autobiografia filozoficzna niebieska zasłona siedem szkiców ktoś we mnie paradoks czasu gracz nazywam się czerwień mur bracia karamazow lala depeche mode własny pokój trzy gwinee dzikie palmy o chorowaniu upadek potret biesy sekret hiszpańskiej pensjonarki odette i inne historie miłosne lata chwile wolności dziennik 1915-1941 kapuściński non-fiction dostojewski i nietsche wspomnienia z domu umarłych kronika zapowiedzianej śmierci odczytywanie romantyków w lewa ręka ciemności malafrena wojna światów gawędziarz białe noce procurator judei i inne opowiadania bohater spisek śmierć wykłady żydowskie ulisses the story of tibet conversations with the dalai lama the art of happines a handbook for living freedom in exile the autobiography of the dalai lama the joy of living and dying in peace the way to freedom łaskawe idiota na drodze jedz módl się kochaj proszę bardzo kim inna nowoczesność pytania o współczesną formułę duchowości ukryty wymiar na pustyni kryptoteologie późnej nowoczesności 

środa, 22 grudnia 2010

doma.

i spadsuwam się, nie-równia pochyła, w doły. bo dopóki w mieście, to 'nieźle'. bo wyście piękni, dobrzy ludzia. 

ale tutaj, na materacu... pustynia, bezludnie. otchłań. noce, one nagle, płacze, wszystko tamto, zimno, liczenie, pustota w środku, szóste ranki, te wszystkie gramy, kilogramy, na ile cząstek można pokroić kromkę pełnoziarnistego chleba, to, ile ich umiera, ile ich umarło, to, że ja odludzie, to głód na świecie, że inny świat, że trzeci świat, to jak nisko można upaść świadomie, to shoa, to losy Polaków, to od dwudziestej trzeciej do szóstej nie grzeje, to bezbożność, to zimny kaloryfer, od którego w dal, to te wszystkie upokorzenia, to te wszystkie samoupokorzenia, bo to ja ich samoautorem, te wszystkie nigdy nikogo, te wszystkie nikt nigdy, te perpetum mobile problemowe, te wszystkie żale, łzy heraklitowe, te wszystkie co się polały, to wszystko, wraca. i lęk. i nie minęła doba, a ja niepokój. 

i nie mogę znieść swojego towarzystwa. męczę się ze byłą sobą, strasznie. jakby przebywać z własną autokarykaturą. i na domiar złego - skłóceni przodkowie. 

i żeby nie spaść w tę otchłań łapię się rękawów. i dopóki pachną, to się zniosę. zmierzę się ze sobą, sprawdzę, czy wyrosłam z formy. bo póki co, to przegrywam i się samoupupiłam. 

z dna nie widać, że to tylko na czas jakiś i, że to tylko ja się straszę. z dna widać, że nie można już być niżej. all the ghosts are assembling to the party! 

sobota, 4 grudnia 2010

Dic.

bez wersodzielności ciągłem napiszę co mi się kudli - zmarzłam. a nie. zmarłam. zamieram. wymiernie. wymnie mnie zimanie. ziemianie. umieranie w spadanie. 

a jeszcze w listopadzie mówiłam, że bębniarze w tramwajarze, że na całej linii wygrywam szybę, że ni chybi szybi rytm i rumor w humor, że opad uniesień i jeszcze brak śniegów, że uf, to by było za wiele tego niebnego, conieco nie bo po co. 

a także i były rozprzeproszone myślipociele. i tak się przed szczerze, niekojeszcze, nieco. o ja cię. kojące. czy juże, czy nie także. i te drzwi otwarte na niepokoje. i dziwność ta skończoność, jak taka ja jak nigdy dotąd. 

i ap-ost-rofa. za znasz mnie. zbyt wiedzy. do mysł? do-chodzi do-rowód do-świadczeń. 

a teraz do-słownie, zamiast od słowa do słowa przemykać z treścią. także nowoczesność, jak skończę to wyłożę mój zachwyt i zachłyst. chłystek. także świąteczna reinterpretacja jako pomarańczowej rewolucji. także starożytności mi wzrasta zrozumienie. także winnam niewytłumaczeń dokreślonych. 

i 'gwiazda ZTM', takie hasło. i patrzę, i widzę, i słyszę, że Ch. Tilly, że T. Żyro, że już znam te nazwiska.