środa, 10 listopada 2010

przypadek.

jeden z filmów, których nie widziałam, których wyobrażenie mam tak dokładne, że nawet obejrzenie nie dałoby rady go zmienić. for what to watch it then. ale jak się ima film, którego nie widziałam, do tego snucia życiowych historii tu i teraz. ano takto.

czwartek - sobota - środa. tramwaj - pociąg - autobus.

mamy więc triadę przypadków nieprzypadków listopadowych, jak dobrze, że skończyłam paździenik, w zależności od interpretacji. pkp nadal przerwa techniczna, twardo odświeżam. z czego co każdy kolejny jeden znieprawdopodobniony. historie bez puenty. puenty są nieżyciowe. ponoć pisarze myślą kartkami. gdybym miała się nie zgodzić, to powiedziałabym, że myślą koncepcjami. koncepcje są ponadkartkowe. nieskartkowane.a gdybym miała powiedzieć, czego mi brakuje, to możliwości poszukiwania straconego czasu. i koncertu fortepianowego.

półtorej godziny później, po tym, gdy posprzątałam kuchnię i łazienkę (dlaczego nie łazienkę i kuchnię? zawsze kuchnię i łazienkę). dziwna pora jak dla mnie na takie zajęcia. do rzeczy.

czuję się tak, jakbym miała dane do jakiegoś zadania, którego treści nie znam. jak się ima czwartek do soboty, a ta z kolei do środy? jak się ima tramwaj do pociągu, tudzież autobusu? jak się ima moje nagłe zwątpienie w true love, co do którego pisowni jestem tak skołowana, że już lepiej niech będzie t-l, do mnie jako mnie. to był od dawna pewnik. piorun, błyskawica i na całe życie. a teraz? najpierw sobie wymyślam, że żadnych nieszczęśliwych miłości, potem, że t-l to byzydyura (kto pamięta z jakiej to piosenki, ha!).

widzisz. panta rhei. a ja nadal z niej nie wyszłam? nie, po prostu do tej pory szłam pod prąd, a teraz spływam górnym biegiem i napataczam się na to. i owo.


ta notka, jak to się stało z poprzednią, zniknie stąd, kiedy tylko przestanie mnie dziwić przypadek środowy.

2 komentarze:

  1. po co Ci pociąg?
    kuchnia jest ważniejsza. z kolei łazienkę się lepiej/łatwiej/milej sprząta...a ja zawsze zostawiam najlepsze na koniec.
    ...istnieje w filmach i tanich lekturach?
    środa jest dziwna. umieram.

    OdpowiedzUsuń
  2. niepotrzebne odświeżanie, pkp dziś się szczęśliwie spóźniło.
    t-l jednak powinno istnieć (ew w lekko przerobionym nie-piorunowym wydaniu). bo gdyby nie istniało to teraz właśnie byłby moment szczęścia a nie zwątpienia i przewartościowania. sytuacja niby idealna. ktoś, ktoś, a może nawet jeszcze ktoś. i ogólnie wyjebane. a coś nie działa. korzystając z tego co się ma nie należy porzucać wiary.
    w sumie - zazdroszczę ilości przypadków.

    OdpowiedzUsuń