cytaty i reinterpretacje.
question: 'do i feel lucky?' 'well, do ya, punk?'
answer: 'I want You to hit me as hard as You can.'
reason: 'a imię jej czterdzieści i cztery'
key number. mission impossible. never ending why. 'niemożność'.
bo jak wiele mogę zdziałać w oparciu o to, że chcę, że mnie uprzejmość rozpiera i że staje się niczym 'Deptuła, czyli optymizm'. wczoraj pół-idąc, a propos, dowcip, pół-podskakując, pół-pomyślałam, pół-poczułam: 'jestem człowiekiem...' i pół-dodałam tam jakąś przydawkę. 'myślącym'. 'czującym'. ale nie, (tutaj jakaś gadka w stylu 'bratku'), nie ma, przydawki już nie poczułam. i zatrzymałam uczuciomyśl na 'jestem człowiekiem'. brzmi prawie jak 'myślę, więc jestem'. albo jak 'tabula rasa' - tylko odwrócone akcenty. gdyby nazwać to wierszem byłby trochej i amfibrach zamiast amfibrach - trochej, chociaż zapewne łaciny się stopy nie imają.
i jeszcze to przekonanie o wstręcie do pracy, w celu której wykonywania teoretycznie studiuje (codzienny widok ministerstw i dwadzieścia stron Maxa (!) Webera może wiele zdziałać, w przeciwieństwie do rozpierającej uprzejmości i optymizmu). Moc sprawcza.
i cytat dla the dykcji: 'jak to się robi w...?!' 'nic nie rób'.
pomyślałem dzisiaj czym jest Twoje pisanie? czy ów pośpiech, pewien rodzaj chaotycznosci, językowy mix, to próba oddania procesu oswajania nowej sytuacji, nowej przestrzeni? czy nie poddawanie słów, tak ściśle, rygorom składni jest sygnałem, ze owo "nowe" nie poddaje się uporządkowaniom czy raczej nakładasz na owo "nowe" wypracowaną przez Białoszewskiego (z domieszką Barańczaka i Konwickiego?) konwencję? uwolniona od rodzicielskich czy może bardziej matczynych opiekuńczych skrzydeł, uwalniasz słowa i zderzasz strukturę języka ze struktura miejskiej przestrzeni, bo słowa dziwiły się miastu? miejski labirynt i porwana niczym nić Ariadny opowieść? Jednak nazwanie chaosu jest już jakąś próbą uporządkowania go; a deformowanie słów, ich odksztąłcanie i przeksztąłcanie ma służyć lepszemu ich "przylgnięciu" do rzeczywistości, która sie wymyka?
OdpowiedzUsuńMiałem kiedyś w planie rozkochać Panią w sobie. Ale wyjechała Pani i klops! Tak bywa. Choć nie powinno.
OdpowiedzUsuń