czwartek, 9 maja 2019

znowu taki dzień

kiedy średnio mi wychodzą rzeczy. fu fu. tzn nienajgorzej, ale nie najproduktywniej.
so.

1. gentleman jack - bardzo ciekawe doświadczenie serialowe i super fascynująca historia. ale jednocześnie trochę mi uświadamia jak ciężko jest zareklamować taką historię - nawet lewakom - ale raczej nie mających wątpliwości co do swojej tożsamości seksualnej albo średnio zainteresowanych tematem tożsamości seksualnej. można próbować wątkiem klasowym, bo owszem owszem, jest ciekawy, ale jednak kwintesencją tego serialu jest lizbejstwo i jeśli nie interesuje cię lizbejstwo, to nie jest łatwo powiedzieć dlaczego miałby cię zainteresować ten serial. bo absolutna wyjątkowość tej typiary polega na samym byciu typiarą (ok, to może być argument dla bardziej feministycznie-oriented), która kocha inne typiary (i that's the point). na podobnej zasadzie, jak naprawdę trudno by mi było z czystym sumieniem komuś bez lgbtq inklinacji polecać tlw. no po prostu nie. chociaż oczywiście świat byłby lepszy, gdyby z równym zainteresowaniem, z którym śledziłam i śledzę mnóstwo heteronormatywnych love stories, osoby heteronormatywne były zainteresowane śledzeniem nieheteronormatywnych love stories. nie jako wątku na szóstym planie, ale jako wątku przewodniego - w swoja drogą ciekawej historii. 

2. właściwie to nie ma dwa.