czwartek, 27 września 2018

bang my head against the wall

sia jest super.

ale nie o tym.

prawie dwa miesiące, nieprzyjemne długo. tak sobie myślę, że to ma sens. że w kwestii braku znaczącego dorosłego. to ma sens. że od razu po całości i chuj, na głęboką wodę dorosłości z buta wjeżdżam i od razu mi smutno. trochę niby czekam na maila, żeby móc wysłać maila, niezależnie od treści maila - wysłać maila i spytać o mikołajki, a trochę jestem taka: serio, dwa miesiące. coś spierdoliłam tylko naprawdę nie wiem co, ale zawsze jest szansa, że zrobiłam coś not cool, zrobiłam mnóstwo not cool rzeczy, więc nie ma się czemu dziwić. po czym myślę sobie, że myślę o sobie highly, żeby w ogóle przypisywać temu brakowi jakąkolwiek zindywidualizowaną przyczynę. co ja sobie o sobie myślę, tej. trochę mimo wszystko chce mi się płakać, bo to naprawdę prawie dwa miesiące i teraz to znowu ja bym musiała, żeby nadstawić się na możliwość odpowiedzenia, czy nieodpowiedzenia, po postmodernistycznemu (nie)odpowiedzenia albo nieodpowiedzenia, lol. 

anyway, bez żadnych radykalnych ruchów, ale mam wrażenie, że za lada trzy miesiące coś zmienię. że od stycznia trochę spasuję i trochę dam sobie czasu na myślenie. zobaczymy co z tego wyjdzie. bez radykalnych ruchów. przecież mam buty i komputer, czego więcej mogę potrzebować.

i myślę o tej UE coraz to więcej. technologia + migracja + środowisko, jak bardzo można spierdolić. zawsze lepiej o tym niż o tamtym. innych problemów brak. tylko ci wszyscy cholerni dorośli. fu.