być sobie jednym, znowu powoli udaje się być sobie jednym.
kolejny poniedziałek jako zapowiedź ogarnięcia naukowego - może to właśnie ten. jak na razie przepisywania, rozpisywania, jakby to miało dokędyś prowadzić, a przecież aż zbyt dobrze jasnym jest, że nie. zatem odrobina jeszcze tej guilty pleasure i hop, chcę być z powrotem robotem.
z niemiło - w miło. H. ma zawsze rację, że warto rozmawiać. ja nadal mam często obawę, że lepiej to jednak nic nie mówić. w tej małej perspektywie, tej jednostkowej i codziennej, coraz dłuższa droga w coraz krótszym czasie, sama się dziwię tej inżynierii nastrojowej i emocjonalnej. dziś serio robi się jakoś: skup się. skup się i rób rzeczy, i przestań się sama podtapiać, bo serio jest wystarczająco dużo innych elementów świata, które mogą to robić.
bojowy youtube niech się szykuje. zmarnowałam wrzesień na smuteczki i humorki, ale październik będzie mój. będzie moim objęciem zimna w całej jego okazałości, wpuszczeniem go, jak kiedyś, na klatę, podczas jazdy rowerem i hulaj dusza, piekło i tak zawsze będzie kobiet.