pierwszy raz nie jaram się byciem w warszawie. pierwszy raz chcę wrócić do miejsca, z którego wróciłam. moje wygodne siedzenie w kuchni, mój piękny macbook, youtube, polskie papiery, priviliged european.
nie mogę sobie znaleźć miejsca. napisałabym maila, ale zaczynam i czuję, że wcale nie, że wolałabym po prostu dostać maila. zadzwoniłabym do kogoś, ale w sumie nie mam nikogo, do kogo bym zadzwoniła. a kiedy zadzwonie, żałuję, że zadzwoniłam. nie jestem tu potrzebna, nie bardzo. my i nasze europejskie problemy pierwszego świata. marność naszych praw człowieka dla waspów. obrzydliwość naszych podwójnych kryteriów. specjaliści od robienia rozpierdolu.
obrzydliwość pustej, komfortowej codzienności, w której muszę w końcu wymyślić jak stać się niezależna i dorosła. albo chociaż niezależna.