jest ich wielu. przyrastają w tempie geometrycznym. nigdy nie jestem przekonana, czy imię, które im przypisuję, jeśli w ogóle przypisuję im jakiekolwiek imię, jest tym, które im nadali rodzice (bo nie powiem prawdziwym, skoro tak często rodzice się mylą i złe człowiekowi nadają imię, które potem nijak do istoty, którą nazywa, nie przystaje). niektórych dodam do przyjaciół, nie zaszkodzi wiedzieć, jaka piosenka ich danego dnia kręci czy tam, że mają urodziny. niektórych po pół roku widywania widywać przestanę i tylko czasem ich twarz przemknie mi przez myśl.
niektórzy natomiast poddadzą mnie konieczności przyswojenia siebie jako bardziej zindywidualizowanych podmiotów. uczynią zwierzenie tak dziwne, że aż zapamiętane. rozpoczną rozmowę tak nietypową i tak pełną interakcji, że nie zachowam się zachowawczo. nadal nie zapamiętam ich imion, ale zacznę mieć miejsco-skojarzenia.
i to wszystko jest w porządku - czytane dosłownie - wpisuje się w porządek rzeczy. tak jest. jednak czasem po długich godzinach spędzonych wśród takich znajomych nieznajomych, z którymi trzyma się odpowiedni dystans - fizyczny, psychiczny, zwierzeniowy, narzekaniowy - jest się tak zmęczonym tą nieznajomością, że właściwie to chcesz tylko tyle, żeby móc się przytulić do kogoś, kto wie ile śpisz, a nie co sądzisz na temat "Krytyki politycznej" i "Literatury na świecie", kto ogarnia co jest niewymienialnym napojem do śniadania, a nie, że tekst twoim zdaniem argumentacja Dovida Kotza jest oparta na naciąganych zestawieniach, kto wie, że masz sanki w pokoju, a nie, że zawsze masz przy sobie kartkę, na której można zrobić listę i długopis, który możesz pożyczyć.
ale oni nacierają. oni zawsze mają czas - przerwy z dnia zajęć dają półtorej godziny. oni zawsze mają siłę, bo to znajomi nieznajomi, myślą, że rozmowa jest znakiem sympatii czy szacunku. i im silniej czujesz ich obecność tym bardziej chcesz uciec. a jeśli ci się uda, to już naprawdę nie masz siły mówić. po tych godzinach budowania mikronarracji, hiperuprzejmychstruktur - nie masz siły. i nie masz też czasu. ale za to ilu masz przyjaciół.